Opowieści Kolędników - nowy album muzyczny!

Opowieści Kolędników – PREMIERA PŁYTY!

Okładka albumu "Opowieści Kolędników", proj. Anna GurdekZ wielką radością zespoły „Grupy Próg”, Teatru Próg Junior i Teatru Satyry Zielona Mrówa prezentują PREMIERĘ swojej płyty – słuchowiska „OPOWIEŚCI KOLĘDNIKÓW”!

Płytę przygotowywaliśmy od marca tego roku. Aranżowaliśmy, trenowaliśmy, śpiewaliśmy, zaliczaliśmy muzyczne i organizacyjne wzloty i upadki… prawie cały rok 2016 upłynął nam pod znakiem wspólnego działania i… z kolędą na ustach 😉 Aż wreszcie nadszedł czas przedświąteczny i chyba możemy zgodnie stwierdzić, że nasze kolędy znalazły się w końcu w odpowiednim miejscu i czasie – pod choinkami bliskich, w rękach przyjaciół, w kopertach rozsyłanych z życzeniami do tych, którzy są nieco dalej.

Tym samym dziękujemy naszym partnerom, czyli Teatrowi Satyry Zielona Mrówa oraz Bursie Szkół Artystycznych w Lublinie za ten rok pełen wspólnych wrażeń! Nasz projekt nie mógłby odbyć się bez dofinansowania ze strony Gminy Wadowice oraz wsparcia Wadowickiego Centrum Kultury – również dziękujemy!

A teraz zapraszamy do klikania w świeżutką, jeszcze ciepłą stronę „Opowieści” – schowaliśmy tam dla Was trochę prezentów!

Strona www – > OPOWIEŚCI KOLĘDNIKÓW

Piszcie czy dla was działa 😉

Życzymy wszelkich dobroci na te Święta Bożego Narodzenia!

My KOLĘDNICY i teatralni niepoprawni… 😉

Młoda, teatralna generacja Wadowic ma się świetnie!

(góra) Teatr PRÓG Junior, spektakl 'Uśpieni' / (dół) Teatr Sokół, spektakl 'eMfaza'Ostatnie tygodnie działań naszych młodszych towarzyszy, Teatru PRÓG Junior i Teatru Sokół to czas ważnych wydarzeń, przygód i nagród. 

To ich czas – jesteśmy z nich bardzo dumni!

W 2014 roku zainicjowaliśmy projekt pt. “Animacja! Teatralna generacja!”, który realizowało Wadowickie Centrum Kultury przy naszym wsparciu. Jego adresatami byli członkowie PRÓG Junior oraz Sokoła. Nazwa projektu wówczas wydawała nam się… nie najlepsza. Teraz – jest bardziej niż adekwatna!

Spektakl “Uśpieni” (reż. Bartosz Nowakowski) Teatru PRÓG Junior po kilku prezentacjach, przygodach i nagrodach (wyróżnienia, nagrody za stworzenia świata scenicznego czy reżyserię) doczekał się swojej premiery. Dwóch w Teatrze Witkacego /22, 23.10/ i jednej w Wadowickim Centrum Kultury /25.10/. Tych kilka dni było czasem niezwykłym, pełnym siły i energii. Nasze “Juniory” dały niezłego czadu – nie tylko na scenie, ale także podczas przygotowań, na próbach i spotkaniach z widzami. Warto jednak przede wszystkim poznać ich własne odczucia – zajrzyjcie na ich bloga!

Dużo działo się też u Teatru Sokół! Ich spektakl “eMfaza” (reż. Michał Brańka) niedawno znalazł się w gronie spektakli konkursowych na Ogólnopolskim Festiwalu Młodych “Alchemia Teatru” w Krakowie /16-18.10/. Co więcej – zdobył oficjalne wyróżnienie od jurorów, a także jedną nagrodę wyjątkową, bo poza konkursem i z dobrej woli – tzw. “Złoty Ofmat” za autentyczność! Spektakl spotkał się z ciepłym przyjęciem i otrzymał bardzo dobrą recenzję – najważniejsze jest jednak to, co działo się pomiędzy, czyli nowe przyjaźnie, integracja, twórcze szaleństwo i… “oswajanie Kantora”!

Młoda, teatralna generacja Wadowic ma się świetnie! I cieszymy się, że możemy czuć jej częścią i współtwórcami!

Sesja do spektaklu 'Interfejs', fot. Janusz Gawron

Nota reżyserska spektaklu ‚Interfejs’! Premiera już wkrótce!

Sesja do spektaklu 'Interfejs', fot. Janusz GawronNie mogę się wytłumaczyć – odrzekła Alicja – ponieważ, jak pan widzi, nie jestem sobą.
[Lewis Carroll, Alicja w krainie czarów]

Czy jest coś takiego jak prawdziwe “ja”?
Jak znajdujemy prawdziwe „ja” i skąd wiemy, czym prawdziwe “ja” jest? Sama idea, że jest coś takiego jak prawdziwe “ja” jest oczywista. Jeżeli istnieje cokolwiek prawdziwego w świecie, to jestem to “ja”.

Spektakl Człowieka – jego chaotyczny dzień powszedni, gdy pragnie spokoju. Spektakl głowy, spektakl twarzy i ciała. Wirująca mozaika dźwięków i obrazów. Nieskończone próby komunikowania się ze światem zewnętrznym. Ten spektakl przed premierą odgrywany jest każdorazowo wewnątrz własnej głowy. Nawet jeśli na zewnątrz widnieje maska bohatera chwili, w środku trwa debata i nieustanne negocjacje. Kłamstwo. Prawda. Przenikanie. W środku krzyk, na ustach – milczenie. Na styku teatru, performansu, nowego cyrku – live act całkowity na oczach widzów.

Aktorzy: Gelos (grec. uśmiech), Lacrima (łac. łza), Facebook (ang. twarzoksięga) i Natłok Myśli.

Wewnętrzny dramaturg dostaje szału, krytyk rwie włosy z głowy, manager boi się stracić twarz, a twórca, czyli Człowiek, próbuje tylko przeżyć kolejny dzień wychodząc do ludzi. Ot tak, po prostu.

– No to mów, co myślisz Alicjo.
– Ja… ja myślę to, co mówię, a to jest właściwie to samo, proszę pana.
– Wcale nie. W ten sposób mogłabyś powiedzieć, że „widzę to, co jem” i „jem to, co widzę” mają to samo znaczenie.
– Mogłabyś także powiedzieć – niespodziewanie odezwał się zaspanym głosem Suseł – że „oddycham, kiedy śpię” ma to samo znaczenie, co „śpię, kiedy oddycham”.

Splątane nuty i gesty. Niewymowne … nigdy nieujęte w słowa. Słowa niewspółmierne myślom. Zmrożone. Półdech wstrzymany, gdy wzbiera. Czy jesteśmy więźniami własnej głowy? Sami sobie strażnikiem i współosadzonymi?

Jakie uczucia wzbudza w tobie pysk psa na kolanie, a jakie delfin przy dziobie jachtu w pełnych żaglach?
A same kolana?
A woda?
A ogień?
O, ten jest dobry i zły zarazem.
Pamięć komórkowa.
Koszmary, które śnimy od zarania dziejów – wszyscy.
A śnimy jeszcze o czymś innym?
Przecież harmonia to albo niegodny wiary banał albo nirwana nie do osiągnięcia za życia.
Mimo to wszyscy jej szukamy.
Dotykamy na chwilę w kontakcie z innym
i wylęknieni uciekamy
do własnej głowy.

Istnieje teoria pracy mózgu, twierdząca, że wszystkie sny, które mamy, są koszmarami, a mózg na czas śnienia dokonuje oszustwa wobec naszej świadomości. Lęki codziennego życia przeplata w snach z innymi, uspokajającymi elementami pamięci, by niczym prywatny terapeuta tym sposobem przepracować je i ułatwić nam funkcjonowanie. Mózg czuwa nad równowagą elementów koszmarnych i przyjemnych, osłabiając wspomnienie strachu i doprawiając całość w fazie REM przyjemną dawką dopaminy – hormonu szczęścia, by w ostatecznym rozrachunku obudzić nas zadowolonych, wypoczętych, gotowych na podbój świata. Chyba że… lęk jest zbyt silny i korze przyśrodkowej przedczołowej nie udaje się go zniwelować. Wtedy mózg odpala tryb awaryjny, momentalnie wybudzając nas z pełną pamięcią koszmaru, którego nie zdążył zatrzeć. My natomiast uzyskujemy wgląd w szczelinę w strukturze matrix, którą wytwarza dla nas nasz troskliwy mózg…

Pochodzę z północy. Morze jest mi bliskie i tęsknię za nim. Czasem na morzu “tak” lub “nie” – to decyzja życia. A jak jest na morzu własnych myśli? Tam „oddycham, kiedy śpię” ma to samo znaczenie, co „śpię, kiedy oddycham” – na morzu własnych myśli wydaje mi się… ale to mnie się wydaje… wasza kolej. Mózg, głowa.

 Bartosz Nowakowski